5 Minuty
Wall Street zazwyczaj reaguje boleśnie na stratę tej wielkości. Strategy zrobił inaczej. Gigant skarbca bitcoina Michaela Saylora odnotował skonsolidowaną stratę netto w wysokości 11,54 mld euro za pierwszy kwartał 2026 roku, a następnie przypomniał inwestorom, że napływ świeżego kapitału nadal trwa.
To w gruncie rzeczy cały zakład. Ciągle pozyskiwać kapitał. Ciągle kupować bitcoiny. Ignorować krótkoterminowe rany w bilansie. Strategy zbudował swoją tożsamość wokół jednej idei: gromadzić jak najwięcej bitcoinów, jak najszybciej, i ufać, że czas sprawi, iż liczby będą wyglądać genialnie, a nie lekkomyślnie.
Najnowszy kwartał dopisuje kolejną bolesną pozycję do ksiąg. To kontynuacja wcześniejszej straty w wysokości około 16,06 mld euro, w dużej mierze związanej z nierozliczonymi odpisami wartości, po tym jak bitcoin spadł znacznie poniżej październikowego szczytu z 2025 roku, około 115 000 euro. Przy cenie bitcoina około 71 800 euro, ogromne zasoby firmy wyglądają na papierze mniej triumfalnie niż kilka miesięcy wcześniej.
Straty na papierze to jednak tylko część historii. Strategy twierdzi, że nigdy nie sprzedał żadnego ze swoich bitcoinów. Jego zapasy wzrosły teraz do 818 334 BTC, co odpowiada około 3,9% całkowitej podaży tego aktywa. Przy obecnych cenach ta góra kryptowaluty jest warta około 59,04 mld euro. Niewiele spółek publicznych jest tak mocno eksponowanych na jedno aktywo. Jeszcze mniej nosi tę ekspozycję jak odznakę honoru.
Maszyna finansowania wciąż pracuje
Jeżeli liczba z nagłówka wygląda źle, pipeline finansowania opowiada zupełnie inną historię. Strategy wykorzystał komunikat wynikowy, aby wyeksponować STRC, wymawiane Stretch, produkt uprzywilejowanych akcji formalnie znany jako Variable Rate Series A Perpetual Stretch Preferred Stock. Mechanika jest dość prosta: inwestorzy kupują te udziały, Strategy otrzymuje środki, a na bilansie korporacyjnym pojawia się więcej bitcoinów.
W zamian posiadacze otrzymują zmienne dywidendy zabezpieczone strukturą firmy opartą na bitcoinie. Do tej pory produkt znalazł odbiorców. STRC przyniósł około 5,13 mld euro od początku roku i ponad 7,36 mld euro w ciągu dziewięciu miesięcy od uruchomienia.
Odarte z finansowego opakowania, teza staje się bardzo prosta. Strategy de facto pozyskuje kapitał po około 11% i wykorzystuje go do kupowania bitcoina, bo wierzy, że bitcoin będzie rósł szybciej niż ta stopa. To nie jest subtelny model. To lewarowany zakład na bitcoina w przebraniu spółki giełdowej.
Ta bezpośredniość jest częścią powodów, dla których firma wciąż przyciąga uwagę. Andrew Kang, CFO Strategy, scharakteryzował działalność jako lidera w tym, co firma nazywa kredytem cyfrowym, mówiąc, że spółka ma obecnie ponad 12,43 mld euro w wyemitowanych akcjach uprzywilejowanych, wspieranych tym, co opisał jako twierdzo-podobny bilans bitcoinowy. Wskazał też na czystą historię wypłat dywidend: 23 kolejne wypłaty dokonane na czas i w pełnej wysokości, łącznie ponad 638 mln euro od momentu uruchomienia produktów akcji uprzywilejowanych na początku 2025 roku.
Strategy nie stara się przekonać sceptyków tradycyjnymi wskaźnikami zysków. Dla jego decydentów ważniejszy jest bitcoin na akcję niż kwartalne zyski wyrażone w euro. Jeden wewnętrzny miernik, zwany wydajnością BTC, osiągnął 9,4% w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku. W tym samym okresie spółka dodała do skarbca około 63 410 BTC. Z punktu widzenia zarządu to jest wynik, który się liczy.
Logika za tym podejściem jest znana każdemu, kto śledzi Saylora od kilku lat. W tym spojrzeniu bitcoin ewoluuje w kierunku globalnego aktywa rezerwowego, neutralnego politycznie, cyfrowo rzadkiego i skazanego na wzrost w długich horyzontach czasowych. Jeśli ta teza się sprawdzi, dzisiejsze straty w końcu mogą wyglądać jak szum księgowy. Jeśli zawiedzie, struktura zaczyna wyglądać znacznie bardziej krucha.
Dlaczego krytycy odwołują się do historii
I krytykom nie brakuje słów. Peter Schiff, wieloletni orędownik złota i jeden z najbardziej zagorzałych przeciwników bitcoina, opisał STRC jako najbardziej oczywistą piramidę finansową, jaką widział. Jego argument nie polega na tym, że Strategy ukrywa swoje działania. Wręcz przeciwnie. Twierdzi, że przejrzystość nie sprawia automatycznie, że wadliwa konstrukcja staje się solidna.
Inni sięgają jeszcze dalej, porównując Strategy do dźwigniowanych trustów inwestycyjnych z lat 20. XX wieku. Te instrumenty stały się niezwykle popularne podczas boomu giełdowego, masowo inwestowały w modne spółki wzrostowe i przyczyniły się do spotęgowania bólu, gdy rynek w końcu pękł w 1929 roku. To porównanie pojawia się często w ostatnich miesiącach, zwłaszcza po odnowionym zainteresowaniu tamtym okresem za sprawą książki Andrew Rossa Sorkina o krachu. Nawet tak, wykazanie historycznej paraleli nie dowodzi, że zakończenie musi się powtórzyć.
To właśnie sprawia, że Strategy jest teraz tak fascynujący. Znajduje się gdzieś między finansową innowacją a ryzykownym popisaniem umiejętności. Firma zdołała przekształcić akumulację bitcoina w model operacyjny korporacji i wielokrotnie przekonać inwestorów do jej finansowania. To zaufanie utrzymuje się mimo krwawiącego rachunku zysków i strat.
Na razie rynek nadal chce w to grać. Nowy kapitał nadal napływa. Więcej bitcoinów wciąż trafia na księgi. A największe pytanie wiszące nad Strategy pozostaje niezmienne: czy to najbardziej odważna strategia skarbcowa ery kryptowalut, czy konstrukcja, która wydaje się solidna tylko do momentu, gdy cykl się odwróci?
Zostaw komentarz